Oczami Justina.
Obudził mnie nagły wrzask.Coś upadło.Był to oczywiście Christian.Jak zwykle próbujący być cicho.Rozbudziłem się już całkowicie i popatrzyłem na niego.Miał strasznego banana na ustach.Nie wiem czemu ale zawsze się z tego śmiałem.Rozejrzałem się dokładniej po pokoju i dopiero teraz zauważyłem,że mam łazienkę za wielkimi szklanymi drzwiami po drugiej stronie pokoju.Poszedłem tam i oblałem zimną wodą moją twarz.Popatrzyłem w lustro i uśmiechnąłem się do siebie.Przetarłem twarz ręcznikiem i wyszedłem z łazienki.W moim pokoju stał wciąż Christian.
Obudził mnie nagły wrzask.Coś upadło.Był to oczywiście Christian.Jak zwykle próbujący być cicho.Rozbudziłem się już całkowicie i popatrzyłem na niego.Miał strasznego banana na ustach.Nie wiem czemu ale zawsze się z tego śmiałem.Rozejrzałem się dokładniej po pokoju i dopiero teraz zauważyłem,że mam łazienkę za wielkimi szklanymi drzwiami po drugiej stronie pokoju.Poszedłem tam i oblałem zimną wodą moją twarz.Popatrzyłem w lustro i uśmiechnąłem się do siebie.Przetarłem twarz ręcznikiem i wyszedłem z łazienki.W moim pokoju stał wciąż Christian.
-Co ty ? Zaciąłeś się? haaha-krzyknąłem.
-No wiesz...Nie przywitasz się nawet ze mną?
-Dobraa.Chodź tu.Hah.-przywitałem się z nim naszym uciskiem rąk.
-No i spokoo! Wymykamy się stąd?-powiedział.
-Ta.To znaczy nie dokładnie.No bo...Usher nie chce mnie puścić samego.Pozwolił mi iść do kręgielni.Tylko z ochroniarzem.
-Masakra.Chciałbym wyrwać jakieś laski.-mruknął.
-Też tak bym chciał.Ale mamy jeszcze czas na to.Na początku chce się przygotować do teledysku.I na pierwszym miejscu będzie na razie moja kariera.-popatrzyłem na torbę,którą powinienem już dawno rozpakować.Do pokoju weszła moja mama.
-Kochanie!Robię jutro kolacje.Przyjdą nasi nowi sąsiedzi.
-Ok.Ja i Christian idziemy na kręgle wrócimy koło 21.00.Na razie!-krzyknąłem wychodząc z pokoju.Wyszliśmy z domu.Wsiedliśmy do samochodu i usiedliśmy gdzie popadnie.Ochroniarzowi nie za bardzo podobał się wyjazd.No ale niestety ja go tu nie prosiłem.Uśmiechnąłem się do Chrisa.Po paru minutach dojechaliśmy na miejsce.Wyszliśmy na przód i podeszliśmy do kasy.Tam dano nam bilet na jedną godzinę.Poszliśmy na wyznaczony tor.Spotkaliśmy tam dziewczyny.Od razu spojrzałem się Chrisa.Był zadowolony.Popatrzyłem na jedną z dziewczyn.Ubrana była w dżinsowe spodnie i kurtkę.Pod kurtką miała różową bluzkę,a włosy miała ciemne.'To ta sama dziewczyna,którą widziałem za oknem.'-pomyślałem.Uśmiechnąłem się podszedłem do dziewczyn.Zbliżyłem się do ciemnowłosej dziewczyny i spytałem jak ma na imię.
-Co cię to obchodzi?!-krzyknęła.
-Jasmine!Przecież to Justin Bieber!-krzyknęła jej koleżanka.
-A to tak się nazywasz.-spojrzałem w jej oczy.-Mnie pewnie już znasz.
-Jesteś za bardzo pewny siebie.Tylko jakoś ty mnie nie za bardzo interesujesz.-powiedziała z grymasem na twarzy.-Poza tym co ty sobie wyobrażasz.Nie każdą laskę wyrwiesz jednym spojrzeniem w jej oczy.
-Jak na razie to działa.Jesteś wyjątkowa,wiesz?-uśmiechnąłem się.
-Nie pochlebiaj sobie.-rzuciła kulą.Trafiła we wszystkie kręgle.Spojrzała się cwaniacko na mnie.Z pewnością chciała się przede mną popisać lub było to tylko moje odczucie.Wziąłem do ręki swoją kulę i rzuciłem ją bardzo mocno.Mój rzut był tak samo dobry jak Jasmine.Uśmiechnąłem się do niej też tak ja ona do mnie i krzyknąłem:
-Może mały turniej?
-Z miłą chęcią.Będę mogła patrzeć jak przegrywasz.
-I kto tu jest taki pewny siebie.-popatrzyłem na nią.-A może jakąś nagrodę dodamy do tego.
-Okey.Jeśli ja wygram to powiesz tamtej pani...-wskazała palcem na starszą i nie za bardzo ładną panią.-że ją kochasz.A jeśli ty wygrasz to...-popatrzyłem na Christiana.
-To zaprosimy was gdzieś.Będzie to tak zwana randka.-powiedziałem,a ona zaskoczona dodała po chwili...
-To na pewno nie będzie randka i na pewno to nie ty wygrasz.-krzyknęła.Widziałem w niej stanowczość i upartość.Nawet mi się to spodobało.Graliśmy strasznie długo.W końcu ostatni rzut należał do mnie.Wziąłem kulę do ręki.Nastała cisza.Chris podskakiwał a Jasmine trzymała kciuki licząc na to,że źle rzucę.Nie spodziewałem się,że umiem tak dobrze w to grać.Rozbiegłem się.Kula toczyła się na środku toru.Jeszcze chwila i wszystko się okaże.Nagle kula uderzyła w kręgle.Rozbiła wszystko oprócz jednej.Ta jedna ciągle jeszcze się ruszała.Miałem jeszcze szanse.Chris krzyczał :
-Upadnij już !
Kręgiel upadł.Skoczyłem z radości.Christian ciągle coś krzyczał.
-No i jak? -śmiałem się-Gdzie chcecie iść?
-Jeszcze nic nie wiadomo.-powiedziała przyjaciółka Jas.Wciąż czekaliśmy na wyniki.Nagle na tablicy ukazały się.Był remis.Nie spodziewałem się tego w ogóle.
Oczami Jasmine.
Byłam strasznie zdziwiona i trochę zawiedziona,ponieważ cała gra poszła na marne.Nie miałam sił już na rewanż,na co też pewnie nie mieli inni.Wkurzyłam się ogromnie.Byłam też zawiedziona,bo nasza wygrana pójdzie w cholerę.Popatrzyłam na Justina i Chrisa po czym powiedziałam:
-No i jak?-uśmiechnęłam się.-Nagroda minie.
-Jak to?!-krzyknął Chris.
-No przecież jest remis.Najlepiej będzie jak każdy zapomni co się tu wydarzyło. -powiedziałam do chłopaka.-Chodź Emma! Muszę się przygotować na kolacje.Idę jutro z rodzicami na kolacje do nowych sąsiadów.Podobno wczoraj się wprowadzili.
-Jest !-krzyczał kolega Justina.
-O co chodzi?-spytała Emma.
-No wiesz tym nowym sąsiadem akurat się składa,że jestem nim ja.-po tych słowach JB stało mi się nie dobrze.Miałam do niego podejść i zabić.Popatrzyłam na krzesło.Chciałam je wziąć i rzucić.Ale udawałabym chyba chorą wariatkę.Nie chyba tylko na pewno.
-Jeszcze nie jestem pewna czy idę...-mruknęłam.
-Ej ! Wiesz co.Masz iść.-widziałam w Justinie trochę smutku.
-Jeszcze zobaczę.-powiedziałam.-Wychodzę stąd.Chodź Emma!
-Ej! Ale na pewno będziesz?-spytał mnie Justin i zatrzymał mnie patrząc mi w oczy.Czułam się nieswojo.Oderwałam się od jego wzroku i wyszłam z kręgielni.
Oczami Justina.
Opuściła wzrok i wyszły razem.Chciałem żeby Jasmine przyszła do mnie i moglibyśmy razem normalnie porozmawiać.Z Chrisem opuściliśmy salę i udaliśmy się do samochodu.Wchodząc do domu czułem już obiad,który mama ugotowała wcześniej.Zjadłem i poszedłem się umyć.Po wyjściu z łazienki miałem ogromną chęć do spania.Położyłem się i wziąłem jeszcze na chwilę swojego laptopa.W myśli ciągle krążyła mi dziewczyna z kręgielni-Jasmine.
****
Rozdział nie najlepszy.Nie mam zbytnio weny.Przepraszam za jakiekolwiek błędy napisałam go w nocy,bo chciałam żeby już tu był :) Mam nadzieję,że blog wam się podoba.Następny rozdział na pewno będzie w tym tygodniu.Mam sporo nauki.Do następnego !♥
-Jeszcze nic nie wiadomo.-powiedziała przyjaciółka Jas.Wciąż czekaliśmy na wyniki.Nagle na tablicy ukazały się.Był remis.Nie spodziewałem się tego w ogóle.
Oczami Jasmine.
Byłam strasznie zdziwiona i trochę zawiedziona,ponieważ cała gra poszła na marne.Nie miałam sił już na rewanż,na co też pewnie nie mieli inni.Wkurzyłam się ogromnie.Byłam też zawiedziona,bo nasza wygrana pójdzie w cholerę.Popatrzyłam na Justina i Chrisa po czym powiedziałam:
-No i jak?-uśmiechnęłam się.-Nagroda minie.
-Jak to?!-krzyknął Chris.
-No przecież jest remis.Najlepiej będzie jak każdy zapomni co się tu wydarzyło. -powiedziałam do chłopaka.-Chodź Emma! Muszę się przygotować na kolacje.Idę jutro z rodzicami na kolacje do nowych sąsiadów.Podobno wczoraj się wprowadzili.
-Jest !-krzyczał kolega Justina.
-O co chodzi?-spytała Emma.
-No wiesz tym nowym sąsiadem akurat się składa,że jestem nim ja.-po tych słowach JB stało mi się nie dobrze.Miałam do niego podejść i zabić.Popatrzyłam na krzesło.Chciałam je wziąć i rzucić.Ale udawałabym chyba chorą wariatkę.Nie chyba tylko na pewno.
-Jeszcze nie jestem pewna czy idę...-mruknęłam.
-Ej ! Wiesz co.Masz iść.-widziałam w Justinie trochę smutku.
-Jeszcze zobaczę.-powiedziałam.-Wychodzę stąd.Chodź Emma!
-Ej! Ale na pewno będziesz?-spytał mnie Justin i zatrzymał mnie patrząc mi w oczy.Czułam się nieswojo.Oderwałam się od jego wzroku i wyszłam z kręgielni.
Oczami Justina.
Opuściła wzrok i wyszły razem.Chciałem żeby Jasmine przyszła do mnie i moglibyśmy razem normalnie porozmawiać.Z Chrisem opuściliśmy salę i udaliśmy się do samochodu.Wchodząc do domu czułem już obiad,który mama ugotowała wcześniej.Zjadłem i poszedłem się umyć.Po wyjściu z łazienki miałem ogromną chęć do spania.Położyłem się i wziąłem jeszcze na chwilę swojego laptopa.W myśli ciągle krążyła mi dziewczyna z kręgielni-Jasmine.
****
Rozdział nie najlepszy.Nie mam zbytnio weny.Przepraszam za jakiekolwiek błędy napisałam go w nocy,bo chciałam żeby już tu był :) Mam nadzieję,że blog wam się podoba.Następny rozdział na pewno będzie w tym tygodniu.Mam sporo nauki.Do następnego !♥
Fajny ;D Pewnie się rozkręci ;D
OdpowiedzUsuńCzekam na nn
Świetny background <3