Na początek.
Przepraszam was.Ale nie mogłam się pozbierać.
Mam nadzieję,że jeszcze zaglądacie tu.
Nie mam nic na usprawiedliwienie.: (
Zmieniłam bloga.Historia ogólnie potoczy się inaczej.
Tamta była nudna.
Zmieniłam ją i powinno być okey.
Piszę na dwóch blogach.Mam nadzieję,że dam radę.
Za dwa dni jadę na wycieczkę.
Nie będzie mnie do piątku.
A teraz coś dla was.:
***
***
CDN.
Byłam trochę zawstydzona.Nie wiedziałam co zrobić.Pomógł nam.Cieszyłam się ale z drugiej strony trochę mnie wkurwiał.Nadal w moich oczach pokazywał się stojący na scenie i śpiewający jakieś bzdury o miłości.-Mammo !-krzyknęłam.-Mamo!.
-Co chcesz?-zapytała patrząc w lusterko i poprawiając sobie swoje korale.
-Samochód już jest.
-Już?!-spojrzała na srebrny zegarek.-Wychodzimy.
-Okej.-odpowiedziałyśmy razem z Bellą.
Wyszłyśmy na zewnątrz.Szłam patrząc w dół.Bałam się,że zaraz w coś wpadnę lub potknę się.A jednak.Musiałam się wyjebać.
-Kurwa!-powiedziałam pod nosem żeby mama nie słyszała.
-Hahaha!-zaśmiał się Bieber.Lecz ja tylko popatrzyłam na niego groźnie i próbowałam wstać.Czarna sukienka była krótka.
`Jeżeli teraz wstanę to będzie mi coś widać`-pomyślałam.
-Fuck!-krzyknęłam-Mamo podaj mi rękę.
-Nie wygłupiaj się .Wstawaj.
-Mamo ale...-wtedy podszedł Justin.Złapał mnie za rękę i zakrył swoim ciałem mnie.Wiedział,że w krzakach może ukrywać się paparazzi.
-Wstań.Nie bój się już.-uśmiechnął się.Powiedziałabym teraz,że sobie sama poradzę,ale nie mogłam.Cieszyłam się,że podszedł i chciał mi pomóc.
-Dzięki.-wymusiłam uśmiech.Podniósł mnie.Weszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do jego willi.
-Mamo jesteśmy!-krzyknął JB do swojej mamy.Z pokoju wyszła ciemnowłosa kobieta o serdecznym uśmiechu.
-Dzień dobry.-powiedziałam.-Miło mi panią poznać.
-Mi również.Justin dużo mi o tobie opowiadał.
-Ahaa...-przerzuciłam oczy na Biebera.
-Yyyy.Chodźmy już do stołu.-zachciało mi się w tym momencie śmiać,ale się powstrzymałam.
Usiadłam przy stole,a Justin obok mnie.No i zaczęło się.Jego but ciągle bił moją nogę.
-Justinn...ogarnij się.-szepnęłam.
-Jasmine...przestań.
-Justin...ogarnij się.
-Jasminee...kocham cię.-zatkało mnie.W tym momencie zrobiłam minę typu ` WTF `.
-Spoko.Ja ciebie nie.
-Wiem,że tak.
-Nie.
-Tak.
-Ni...
-Opanuj się Biberr !-szepnęłam już głośniej.
-Okej.Ale jak coś zrobisz...-uśmiechnął się z tych jego uśmiechów cwaniackich.
-Yyy.A co ty niby ode mnie chcesz?-spytałam.
-Buziii!-powiedział głośno.
Każdy siedzący przy stole spojrzał się w tej chwili na świetnego Biberka.
-Yyy mogę iść razem z Jasmine do pokoju?-spytał. Cooo!? Co on sobie myśli.Bella spojrzała się na nas groźnie.
-Pewnie.-mama Justina znów wróciła do rozmowy z moją mamą.
Poszliśmy do pokoju.Był on wielki.
-Co ty kurwa tam odpierdoliłeś?Buzii?! Spierdalaj.-powiedziałam.
-Ej noo kotekk !-popatrzył na mnie.
-A gdzie twój przyjaciel?
-A co zakochałaś się?
-Wal się !-poprawiłam sobie włosy,które trochę mi się podniosły.
-Chris gdzieś poszedł.Chyba na skatepark czy coś...Powiedz mi dlaczego tak się odzywasz?Serio z ciebie taka ostra babka?
-Prawdopodobnie dla ludzi z problemami z mózgiem taka jestem.-Justin olał to i ciągnął dalej.
-Siadaj na łóżko.-usiadłam po czym on zrobił to samo siadając obok mnie.Byliśmy parę centymetrów od siebie.-Za bardzo nikogo tu nie znam...
-A co mnie to obchodzi?-wcięłam mu się.
-Daj dokończyć...Jasmine możesz być w stosunku do mnie normalna?Serio możemy się lubieć.Tylko daj się lubieć.
-Przemyślę to.Zrywamy się stąd?-zapytałam już znudzona.
-Haha jasnee .Gdzie tylko ze chesz .
-No to bierz kasę i idziemy na piwo.
-Spokoo.-Zabrał pieniądze i wyszliśmy balkonem,ponieważ nie chcieliśmy aby Bella poszła z nami.Wyszliśmy na jezdnię i udaliśmy się do jakiegoś clubu.Weszliśmy tam po czym udaliśmy się do lady.Bieber zamówił tam dwa kufle piwa.
-Wypijesz?-spytał.A ja przytaknęłam głową na znak że ` tak `.-To dawaj.
Piliśmy , piliśmy , piliśmy ,piliśmy ,piliśmy ,piliśmy i piliśmy .Dobra kurwa po prostu piliśmy do woli.
-Mam dość.-byłam upita .Chyba nawet tak bardzo najebana że dalej się nie mogło.
-Ja też kurwa.Ja pierdolę.-popatrzyłam na niego i dodałam:
-Nie pierdol tyle bo dzieci będziesz miał dużo.
-Ehem z tobą mogę mieć dużo.hahaha.
-Ale się uśmiałam.
-Widzę właśnie.Sikasz occzami .hahaha
-Ogarnij dupę.
-Idziemy.-złapał mnie za rękę i pociągnął.Wyszliśmy z clubu i szliśmy przez jezdnię.Tzn my nie szliśmy bo to co tam robiliśmy to nie można było nazwać chodzeniem.W końcu trafiliśmy na dom JB.Spojrzeliśmy w okna.Było widać światła,czyli nie będzie przypału.
-Jeaaa.-tańczyłam taniec radości.
-Ej wchodzimy na drzewo i wejdziemy oknem.-wskazał palcem na otwarte okno.
-Okej.
Weszliśmy na drzewo.Zdaję mi się że był to dąb.Byliśmy już na wyznaczonym miejscu.Teraz tylko pozostało wejść przez okno.Oczywiście Justinowi musiało coś głupiego wpaść do głowy.
-Pss.SOS dla Jasmine.Ktoś jest w pokoju.
-To na pewno Chris baranie.
-A no racja.Christian !-krzyczał.
-Kurwa!Starsze nas usłyszą.Ciii!-uciszyłam go.
Oczami Justina.
Ucichła mnie.Ale niestety moje krzyki ktoś usłyszał.
-Ja pierdole!
-Patrz to Chris!-powiedziała głośniej.
-Yyyy...co wy tu robicie? Pojebani? I jeszcze razem!?Łaaał.-wpatrzył się na Jas.Nie wiedziałem co robić.Po chwili poczołgałem się do okna.
-Złap mnie.-Christian był zmęczony wzniesieniem mnie do domu w dodatku z moją masą i moim pijaństwem.Potem była kolej Jasmine.Chciałem jej sam pomóc,ale mój przyjaciel [czyt.Chris] był pierwszy.Złapał ją za rękę a potem podniósł i trzymał na rękach.
-Ej no bo upadniesz.-powiedziała Jas śmiejąc się przy tym.
-Nie bój się.Ciebie utrzymam .Lekka jesteś jak piórko.-Następnie podszedł do łóżka gdzie położył Jasmine.-Śpiąca jesteś królewna.Co ty powiesz swojej matce?
-Powiem,że mnie Justin upił i oto poszłam spać.Hahaha.-śmiała się.Patrzyłem na nich.Nie wiem czemu ale robiło mi się nie dobrze i strasznie chciałem wstać i rozdzielić ich.Czyżby mi na niej zależy?Niee na pewno nie.Co ja pieprze.Alkohol robi ze mnie kretyna.Ale...Czy ją polubiłem?Tak,tylko jak idziemy na piwo.Czy ją kocham?Hahaha...tzn...ja...nie wiem.
Byłem zły i smutny.Wstałem.
-Spierdalam stąd.-popatrzyli się na mnie jak na idiotę.Nie dziwie się im.
Oczami Jasmine.
O co mu kurwa chodzi?! Jebać to.Chris jest fajniejszy.Da się z nim pogadać.Lubię chłopaka.A to co w nim jest najzajebistszego to aparat na zęby.
-Kurwa skąd masz takie kły?-zażartowałam.
-No wiesz...mam i koniec.-uśmiechnął się jak pajac.
-Aha.Inteligentna odpowiedź.
Gadaliśmy,śmialiśmy się.Nagle usłyszałam jak ktoś puka.
-To matka! Kurwa jestem pijana.Jakby co ja śpię.
-Okk.Cich...-Christian nie dokończył zdania gdyż weszła do pokoju moja mama.
-Śpi?-zapytała.
-Tak,tak.Mówiła,że źle się czuje.
-Jak ja ją teraz wezmę?
-Może u nas zostać na noc.Nie przeszkadza nam.
-Na pewno?
-Jasne.-odparł.
-Dziękuje chłopcze.
-Nie ma za co.-wyszła.-Dobraa idź ty lepiej spać.
-Okej dziękuję Ci za wszystko.-wtedy przybliżył się do niego.Czy ja śnię do cholery?!Niee to nie może być sen.Albo jestem tak najebana albo kurwa mam shizy.Pocałował mnie.Nic nie powiedziałam po prostu usnęłam...
nareszcie dziewczyno ! : DD
OdpowiedzUsuńzajebisty rozdział .. : D
ale myślałam że po tym piwku coś między
nimi zajdzie , ale jest Ok :)
Czekam na następny !! <3333